Zwykła sprawa administracyjna…

Zwykła sprawa administracyjna…

Od dawna twierdzimy, że nie należy wpłacać pieniędzy do ZUS. Dziś trochę o składce zdrowotnej, która jest przekazywana do NFZ i jest odpowiedzialna za bezpłatną służbę zdrowia.

Dziś spędziłam 2h w szpitalu onkologicznym w Poznaniu celem korekty recepty dla osoby z mojej rodziny. Korekta recepty była potrzebna, ponieważ lekarz, który wystawił receptę wpisał błędny kod produktu refundowanego. Więc błąd na recepcie wynikał z błędu lekarza. Bądź co bądź nie byłam zadowolona, ale zdarza się każdemu więc poszłam do szpitala celem uzyskania poprawnej recepty.
Pierwsze gdzie się wybrałam, to była poradnia onkologiczna, w której recepta była wystawiona. Tam otrzymałam informację, że muszę zgłosić się na oddział, ponieważ tam był leczony pacjent. Na oddziale Pani powiedziała mi, że muszę iść do poradni bo tam była wystawiana recepta. Gdy powiedziałam, że właśnie idę z poradni to Pani rozłożyła ręce, powiedziała, że nie wie co mam zrobić. Jedyne miejsce do jakiego może mnie skierować to sekretariat. Z sekretariatu ponownie skierowano mnie do poradni. Kiedy tam wróciłam i powiedziałam Pani jaką drogę przebyłam zanim do niej wróciłam Pani na to: „proszę czekać”. Wtedy mój poziom cierpliwości się zaczął kończyć. Wróciłam do sekretariatu i poprosiłam o pomoc, ponieważ moja głowa okazała się zbyt ograniczona na rozwiązanie tej zagadki: Jak otrzymać poprawioną receptę? Pani z sekretariatu poszła ze mną do poradni i w moim imieniu wydawać by się mogło załatwiła sprawę. Po czym po około 15 min wyszła Pani pielęgniarka. Ja zadowolona, że otrzymam swoja poprawioną receptę. A Pani mówi do mnie: Abym mogła poprawić receptę to musi się Pani zarejestrować na parterze. Próbowałam Pani wytłumaczyć, że to nie jest wizyta, i że osoba której ta recepta dotyczy, nie ma ze mną. Pani na to, trudno – musi się Pani zarejestrować. Chcąc nie chcąc poszłam do rejestracji. Oczywiście usłyszałam, że nie ma już numerków. Ostatecznie ubłagałam aby zadzwoniła do tej poradni i potwierdziła, że ma mnie zarejestrować. Wróciłam do poradni z numerkiem. Pani wzięła ode mnie ponownie wszystkie dokumenty i poprawiła receptę.

Błąd lekarza kosztował mnie 2h oraz 8zł wykorzystany na parking.

Próbowałam sobie wyobrazić, gdy ktoś jest ledwo żywy i trudno jest mu chodzić, ponieważ jest naprawdę chory. Jak otrzymałby korektę tej recepty?
Wydaje mi się, że to prawie niemożliwe.

Moja dzisiejsza historia kojarzy mi się z filmikiem, który kiedyś przesłał mi dobry znajomy
Zobacz filmik