Praca w korporacji zabija w ludziach przedsiębiorczość

Praca w korporacji zabija w ludziach przedsiębiorczość

Dziś kompletnie inny temat niż zwykle. Wynika on z mojej frustracji z ostatnich tygodni na współpracę z ludźmi z korporacji. Beznadziejność systemu oraz kompetencji menadżerskich z jakimi miałam styczność posunęły mnie do przemyśleń – jak ma być lepiej, skoro korporacje pochłaniają zwykle najlepszych młodych ludzi, a potem ich zarażają czymś co nazywa się bezmyślność. Kuszą ich możliwością szkoleń, awansów, rozwoju i stosunkowo wysokiej pensji. Dziś odnoszę wrażenie, że tzw. korpoludki wierzą w to co mówią i robią. Jest to dla mnie niezwykle przerażające. Być może styczność z innym światem niż przedsiębiorcy, jest mi czasami potrzebna, aby przypomnieć sobie, że niestety nie każdy może zostać skutecznym, efektywnym przedsiębiorcom. Dla mnie to oczywiści dobrze, ponieważ konkurencyjność nie wzrasta. Z drugiej strony postawa ludzi, z którymi miałam styczność nie zachęca mnie do ich zatrudnienia w swojej firmie. Szukam osób przedsiębiorczych, a ludzi z korporacji którzy posunęli mnie do tego, że postanowiłam to opisać, tacy nie są i chyba nie mają zbyt dużych szans stać się takimi.
Pozwolę sobie na ogromną dozę generalizacji – mam ogromną nadzieję, że nie wszystkie korporacje robią wodę z mózgów innym ludziom.
Odnoszę wrażenie, że nie wiele osób w korporacjach jest w stanie pomyśleć jak klient. Każdy tam martwi się o swój kawałek – pod warunkiem, że w ogóle się o niego martwi i nie interesuje go co zadzieje się dalej. A klienci i ich opinie nie są brane pod uwagę – ważne, że ktoś otrzymał premię za pozorne oszczędności na usługach dla klientów – a to, że wybiorą konkurencję, a nie nas, to nie ważne, to przecież problem marketingu, a nie działu księgowego. Myślenie na poziomie strategicznym, które jest podstawą budowania każdego biznesu w korporacjach nie działa, co więcej struktura organizacyjna powoduje, że nikomu nie opłaca się tak myśleć. Ważne są wyniki poszczególnych działów i ludzi, ale nasze dobre wyniki niweczą plany pozostałych działów – co nas to obchodzi. Przecież kto inny się martwi o plany strategiczne.
W taki właśnie sposób budujemy w ludzkich głowach przekonanie, że należy się martwić tylko o siebie i swoje wyniki tu i teraz. Być może w korporacji to dobra strategia przetrwania w firmie, ale nie jest to dobra strategia przetrwania firmy. Jeżeli człowiek, który ma 20-25 lat i przetrwał kilkanaście lat w polskim systemie edukacji trafia do korporacji to nie dość, że szkoła raczej rzadko uczy przydatnych kompetencji takich jak efektywne słuchanie, komunikacja czy praca zespołowa to jeszcze trafiamy do miejsca, które nie pozwala w nas wykształcić podstawowych cech człowieka przedsiębiorczego. Z ogromnym niepokojem patrzę na samodzielność myślenia ludzi z korporacji. Często poddają się systemowi i działają bezmyślnie jak śrubki w wielkiej machinie nie zastanawiając się jak ona rzeczywiście działa.
W tym miejscu warto podkreślić, że tym bardziej doceniam środowisko ludzi, którzy mnie otaczają. To doświadczenie powoduje, że tym bardziej szanuję każdą osobę, która potrafiła wykształcić w sobie cechy osoby przedsiębiorczej.