CZTERY NAJCZĘŚCIEJ WYSTĄPUJĄCE FORMY INWESTOWANIA W NIERUCHOMOŚCI

CZTERY NAJCZĘŚCIEJ WYSTĄPUJĄCE FORMY INWESTOWANIA W NIERUCHOMOŚCI

Inwestowanie w nieruchomości od kilku lat stało się w Polsce bardzo modnym tematem. Nie ulega wątpliwości, że nadal mamy jedne z najlepszych warunków w Europie, ponieważ nie wprowadzono tak wielu restrykcji podatkowych, które są obecne już od dawna w Europie Zachodniej. Bardzo często od inwestorów dostaje pytania, z której formy prawnej skorzystać, jak rozwiązać kwestie podatkowe. Dziś postaramy się wyjaśnić podstawowe różnice pomiędzy czterema najczęściej występującymi formami prawnymi.

Formy inwestowania

BEZ FIRMY
Zwykle z tej formy korzystają początkujący inwestorzy. Najczęściej kupują jedno, dwa mieszkania w ciągu jednego roku i je sprzedają. Czasami można również spotkać się z tym, że wyjmują swoje nieruchomości. Kiedy decydujemy się na działanie bez firmy należy pamiętać, że nie może to być skala, którą urząd skarbowy lub uzna za prowadzenie działalności. Wielu znajomych mi inwestorów mówi, że w ciągu roku bezkarnie można obrócić jednym, dwoma mieszkaniami. Jednak umówmy się Urząd Skarbowy nawet w takim wypadku może stwierdzić, że jest to prowadzenie działalności gospodarczej.
W przypadku, gdy działamy na większą skalę, lub zajmujemy się podnajmem nieruchomości jest już oczywiste, że prowadzimy firmę, więc działanie bez zarejestrowanej formy prawnej nie wchodzi w grę.

JEDNOOSOBOWA DZIAŁALNOŚĆ GOSPODARCZA
Osobiście bardzo nie lubię tej formy prawnej, jednak szczególnie na początku decyduje się na nią wielu przedsiębiorców. Ma bezwarunkowo jedną zaletę – po kilku miesiącach można otrzymać kredyt na sensownych warunkach. Wadą jest konieczność opłacania ZUS-u, ryzykowanie własnym majątkiem oraz brak dostępu do optymalizacji podatkowych. Działalność gospodarcza pozwala na zastosowanie praktycznie w każdej formie inwestycji poza inwestycjami grupowymi. Najczęściej jest wykorzystywana do różnego rodzaju wynajmów i podnajmów oraz obrotem mieszkaniami i innymi nieruchomościami.

SPÓŁKA Z O O

Spółka z o.o. jest spółka prawa handlowego. Jest w mojej opinii dziś najbardziej pożądaną formą prowadzenia firmy przez wielu przedsiębiorców. Pozwala na oddzielenie majątku prywatnego i firmowego, ogranicza odpowiedzialność oraz ryzyko własnego majątku, pozwala na dziedziczenie oraz sprzedaż i kupno. Bonusem jest brak opłat do ZUS dla członków zarządu oraz właścicieli. Z tej formy prawnej najczęściej korzystają „średni i duzi” inwestorzy, którzy kupują grunty, kamiennice lub inne droższe nieruchomości. Sprawdza się świetnie w wynajmach i podnajmach. Ważna informacja jest taka, że kredyt można otrzymać na sensownych warunkach zwykle dopiero po 2 latach, chyba, że posiada się jakieś inne zabezpieczenie. W mojej opinii dla średnich inwestycji nie ma dziś lepszej formy prawnej.

SPÓŁKA Z O O KOMANDYTOWA

Spółka z o.o. komandytowa jest wykorzystywana do biznesów, w którym osoby inwestorów mają być chronione. W tej formie prawnej mamy dwie strony: komplementariusza oraz komandytariusza. Zwykle spółka z o.o. zostaje komplementariuszem, czyli kompletnie odpowiada za zobowiązania spółki oraz zarządza firmą. Komandytariuszami zostają inwestorzy. Ich rola nie powoduje żadnego ryzyka i jest związana tylko z faktem inwestowania gotówki. Najczęściej z tej formy prawnej korzysta się w tzw. inwestycjach grupowych. Dla przykładu chcemy wybudować osiedle domków jednorodzinnych. Inwestuje w niej 50 różnych osób. Każda z tych osób zostaje komandytariuszem. Dodatkowo powoływana jest spółka z o.o., która zajmuje się obsługą inwestycji. Tym samym ograniczamy zarówno odpowiedzialność jak i ryzyko finansowe inwestorów.

Każda inwestycja wymaga przemyślenia odpowiedniej dla niej formy prawnej. Każdy inwestor przed zainwestowaniem powinien wiedzieć, czego oczekuje i na jaki poziom ryzyka jest w stanie się godzić. Każda z czterech wymienionych przeze ze mnie form prawnych zaspakaja różne potrzeby z różną siłą. Mam nadzieję, że dziś zanim zdecydujesz się na inwestycję przemyślisz na czym najbardziej Ci w związku z nią zależy.

Chcesz dowiedzieć się więcej na temat spółki z o.o.? Kliknij tutaj…

PRZED WYBORAMI…

PRZED WYBORAMI…

Wczoraj mój mąż powiedział do mnie, że w niedzielę musimy wrócić do Poznania przed 19:00. Trochę zdziwiona pytam – dlaczego? Właśnie wtedy mój mąż odrzekł, że w tych wyborach każdy głos się liczy. PIS nie może wygrać. A nawet jak wygra, to trzeba spowodować, żeby im się będzie trudno rządziło.

Ta rozmowa chyba po raz pierwszy zmusiła mnie do refleksji. Co się wydarzy jeżeli rzeczywiście PIS wygra wybory. Czy to rzeczywiście będzie oznaczało co innego niż PO. I po dłuższej chwili zadumy doszłam do wniosku, że chyba jednak różnica jest nie wielka.

PO jest „ w gębie” otwarte na przedsiębiorców oraz podobno jest pro przedsiębiorcze. PIS obiecuje rzeczy, które ekonomicznie nawet w najbardziej przychodowym budżecie nie mają prawa się spiąć. Ewidentnie działają populistycznie. Podczas KontestCamp-u usłyszałam, że w PIS nie ma ekonomistów i że oni rzeczywiście mogą wpaść na plan wdrożenia rzeczy, które dziś obiecują. Najbardziej mnie rozśmiesza obniżenie wieku emerytalnego, gdy ZUS jest bankrutem od kilku lat.
PO, 8 i 4 lata temu również obiecywali złote góry, a tak naprawdę nie wiele się zmieniło. Nie wiele w Polsce zmieniło się zarówno dla przedsiębiorców, jak i etatowców. Zmiany w VAT, czy opłatach do ZUS raczej spowodowały zwiększenie opłacanych podatków, niż ich zmniejszenie.
Ostatecznie nie pamiętam takich wyborów, gdzie wybrani dotrzymywali swoich obietnic.

I w nadchodzących wyborach niepokoi mnie tylko jedno. Nie ważne, która parta wygra i z jakim programem, nie ważne jakie mają obietnice. Obawiam się, że któraś parta wpadnie na pomysł dotrzymać słowa. Mam wrażenie, że nie ważne, która by wygrała, gdyby wdrożyła swój program oraz spełniała obietnice mielibyśmy w kraju spory problem.

Marzę o takim dniu, w którym wybory nie będą miały dla przedsiębiorców znaczenia, ponieważ partie polityczne nie będą realizowały polityki gospodarczej, a będzie ona realizowała się niejako sama.

Zapoznaj się z naszymi szkoleniami online.

Biznes bez ograniczeń prawnych

Biznes bez ograniczeń prawnych

Każdą firmę w Polsce należy prowadzić w oparciu o obowiązuje przepisy. Większość Polaków jest przekonana, że jedyną słuszną formą prowadzenia firmy jest jednoosobowa działalność gospodarcza. Wynika to z wielu faktów, przede wszystkim są to uwarunkowania ekonomiczne oraz mentalne. Przez uwarunkowania mentalne rozumiem fakt, że w naszym szkołach nie uczy się ludzi pracy zespołowej. Uczniowie oceniani są indywidualnie za każdą wykonaną pracę, tym samym mają później obawy przed założeniem firmy wieloosobowej. Przez uwarunkowania ekonomiczne rozumiem wieloletnie wpajanie, że jednoosobowa działalność gospodarcza jest właściwa dla niewielkich przedsiębiorców. Z drugiej zaś strony założenie np. spółki kapitałowej przez wiele lat wiązało się z znacznym kapitałem zakładowym, który dziś nie wynosi już 50 000zł, a jedyne 5000zł. Tym samym spółki kapitałowe stały się możliwie do założenia również dla małych i średnich przedsiębiorców.

Okazuje się jednak, że tak dotychczas wychwalana jednoosobowa działalność gospodarcza jest jedną z gorszych form prowadzenia biznesu. Głównym ograniczeniem jest pełna odpowiedzialność za działanie firmy. O ile w odpowiedzialności nie ma nic złego, to w działalności gospodarczej odpowiadamy prywatnym majątkiem za ewentualne zobowiązania z tytułu prowadzenia biznesu. Drugim niezwykle ważnym ograniczeniem jest prowadzenie firmy przez jedną osobę. Nie ma tutaj możliwości posiadania wspólnika, oficjalnego podziału ról i zadań . Można jedynie zatrudnić pracowników. Tutaj wiele osób współpracujących w spółkach osobowych stwierdziłoby, że istnieją inne skuteczne możliwości prowadzenia firmy po za spółkami kapitałowymi czy jednoosobową działalnością gospodarczą. I ja zgadzam się z tym, że jest to forma prowadzenia wspólnego biznesu, w wielu aspektach lepsza niż działalność gospodarcza. Jednak wiele przedsiębiorców nie zdaje sobie sprawy, że za prowadzeniem spółek osobowych idzie gigantyczne ryzyko finansowe. Każdy ze wspólników w spółkach osobowych ( z pewnymi małymi wyjątkami) odpowiada za zobowiązania pozostałych wspólników. Większość ludzi nie chce świadomie godzić się na takie ryzyko.

Alternatywą prowadzenia biznesu jest spółka kapitałowa, a dokładnie spółka z ograniczoną odpowiedzialnością. Prowadząc swoją działalność, w oparciu o spółkę kapitałową, mam takie marzenie, aby wszyscy przedsiębiorcy wiedzieli o takiej możliwości. Bardzo ciekawą sprawą jest to, że człowiek stworzył wirtualną osobę w postaci spółki, która jest chroniona prawem bardziej niż my sami. Prowadzenie spółki wiąże się z ogromną ilością korzyści. Jedyną z nich jest ograniczona odpowiedzialność majątkowa, ze względu na to, że kieszeń spółki jest wyraźne oddzielona od naszej prywatnej kieszeni. Inną korzyścią jest fakt, że można prowadzić biznes w dowolnie wiele osób jako jeden podmiot. Przedsiębiorcy bardzo często cieszą się z faktu, że opłata do ZUS jest w spółce dowolnością, a nie koniecznością czy przymusem. Wiele właścicieli spółek korzysta z optymalizacji podatkowych, które możliwe są tylko w spółkach kapitałowych. Jednak chyba najważniejszą kwestią jest fakt, że spółka jest osobowością prawną . Może we własnym imieniu posiadać konto bankowe, udziały innej spółki, majątek, robić zakupy i prowadzić biznes. Zarówno w działalności gospodarczej jak i w spółkach osobowych wszystkich tych czynności dokonują ludzie we własnym imieniu. Osobowość prawna gwarantuje spółce ogromną ochronę, której nie mają osoby fizyczne. Jest to niezwykły paradoks naszych czasów i tylko wiedza o tym jak to działa może uchronić nas samych.
Wiemy już, że w Polsce można w różnoraki sposób prowadzić swój biznes. Polacy głównie z powodu braku edukacji prawnej i finansowej podejmują się prowadzenia jednoosobowych działalności gospodarczych. Ogromna część przedsiębiorców decydująca się na zmianę prowadzenia spółek kapitałowych, w szczególności spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, dochodzi do wniosku, że jest to najlepsza forma do prowadzenia w Polsce biznesu. Najważniejsze jest to, że posiadanie wiedzy daje każdemu z nas wybór.

Chcesz dowiedzieć się więcej na temat spółek z o.o.?
Zapoznaj się z naszą publikacją Vademecum prowadzenia spółki z o.o..

Zwykła sprawa administracyjna…

Zwykła sprawa administracyjna…

Od dawna twierdzimy, że nie należy wpłacać pieniędzy do ZUS. Dziś trochę o składce zdrowotnej, która jest przekazywana do NFZ i jest odpowiedzialna za bezpłatną służbę zdrowia.

Dziś spędziłam 2h w szpitalu onkologicznym w Poznaniu celem korekty recepty dla osoby z mojej rodziny. Korekta recepty była potrzebna, ponieważ lekarz, który wystawił receptę wpisał błędny kod produktu refundowanego. Więc błąd na recepcie wynikał z błędu lekarza. Bądź co bądź nie byłam zadowolona, ale zdarza się każdemu więc poszłam do szpitala celem uzyskania poprawnej recepty.
Pierwsze gdzie się wybrałam, to była poradnia onkologiczna, w której recepta była wystawiona. Tam otrzymałam informację, że muszę zgłosić się na oddział, ponieważ tam był leczony pacjent. Na oddziale Pani powiedziała mi, że muszę iść do poradni bo tam była wystawiana recepta. Gdy powiedziałam, że właśnie idę z poradni to Pani rozłożyła ręce, powiedziała, że nie wie co mam zrobić. Jedyne miejsce do jakiego może mnie skierować to sekretariat. Z sekretariatu ponownie skierowano mnie do poradni. Kiedy tam wróciłam i powiedziałam Pani jaką drogę przebyłam zanim do niej wróciłam Pani na to: „proszę czekać”. Wtedy mój poziom cierpliwości się zaczął kończyć. Wróciłam do sekretariatu i poprosiłam o pomoc, ponieważ moja głowa okazała się zbyt ograniczona na rozwiązanie tej zagadki: Jak otrzymać poprawioną receptę? Pani z sekretariatu poszła ze mną do poradni i w moim imieniu wydawać by się mogło załatwiła sprawę. Po czym po około 15 min wyszła Pani pielęgniarka. Ja zadowolona, że otrzymam swoja poprawioną receptę. A Pani mówi do mnie: Abym mogła poprawić receptę to musi się Pani zarejestrować na parterze. Próbowałam Pani wytłumaczyć, że to nie jest wizyta, i że osoba której ta recepta dotyczy, nie ma ze mną. Pani na to, trudno – musi się Pani zarejestrować. Chcąc nie chcąc poszłam do rejestracji. Oczywiście usłyszałam, że nie ma już numerków. Ostatecznie ubłagałam aby zadzwoniła do tej poradni i potwierdziła, że ma mnie zarejestrować. Wróciłam do poradni z numerkiem. Pani wzięła ode mnie ponownie wszystkie dokumenty i poprawiła receptę.

Błąd lekarza kosztował mnie 2h oraz 8zł wykorzystany na parking.

Próbowałam sobie wyobrazić, gdy ktoś jest ledwo żywy i trudno jest mu chodzić, ponieważ jest naprawdę chory. Jak otrzymałby korektę tej recepty?
Wydaje mi się, że to prawie niemożliwe.

Moja dzisiejsza historia kojarzy mi się z filmikiem, który kiedyś przesłał mi dobry znajomy
Zobacz filmik